W dziwnych żyjemy czasach. Nawet rozpięcie w odpowiednim momencie kombinezonu może być sensacją, a nawet dobrym biznesem. Tak przynajmniej uważają media. Nie mam o nich najlepszego zdania, a ten artykuł utwierdza mnie w przekonaniu, że mam rację: https://plejada.pl/newsy/kaja-ziomek-tez-to-zrobila-panczenistka-mogla-ominac-regulamin-igrzysk/8rf5412
Już sam tytuł: "Polka poszła w ślady "miss igrzysk". Rozpięty kombinezon może być żyłą złota" dowodzi, że nie będziemy mieli do czynienia z dziennikarstwem na najwyższym poziomie. Ciekawi mnie tylko jak było naprawdę - czy to wyjątkowe, wyrafinowane naśladownictwo czy zupełny przypadek? Nie jestem wielkim fanem łyżwiarstwa szybkiego, ale wydaje mi się, że to dość standardowe zachowanie wielu zawodników po minięciu mety. Jakby im te kombinezony ciążyły i były mega niewygodne. Oczywiście można dyskutować, czy zamek rozpiął się kilka centymetrów za dużo, ale nie sądzę, że przy tych emocjach jakie towarzyszą w starcie na olimpiadzie ktoś o tym myśli...
Najbardziej smuci mnie w tym wszystkim reakcja komentujących w mediach społecznościowych. Jak zwykle nie zawodzą... Głupie, chamskie, idiotyczne i bezsensowne komentarze, wielka szkoda, że w taki sposób ocenia się sportowców. Nawet jeśli nie zdobywają medali.
A jeśli chodzi o kombinezony? W zasadzie nic odkrywczego nie napiszę - z mojej perspektywy są bardzo atrakcyjne :-) Idealnie podkreślają sylwetkę, a ponieważ sportowcy nie mają z nią większych problemów jest na co popatrzeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz