Tak! Dobry kombinezon nie potrzebuje paska, tzn. dobrze dopasowany kombinezon :-)
Od pewnego czasu mam obsesję na punkcie rozmiaru. Kombinezon absolutnie nie może być za duży, a za mały kombinezon jest niewygodny, bo po prostu krępuje ruchy. A więc jeśli nie potrzebujesz paska, a kombinezon jest wygodny to znaczy, że jest dobrze dopasowany ;-)
Tyle teorii, przynajmniej jeśli chodzi o klasyczne kombinezony. W praktyce już tak łatwo nie jest.
Kombinezon prezentowany dziś jest bardzo zwyczajny, ale w sumie dość trudny do sklasyfikowania. Na pewno nie jest roboczy, ani narciarski. To coś pośredniego z charakterystycznie rozpinanymi po bokach nogawkami. Teoretycznie powinno to ułatwiać zakładanie. Napisy na metce:
sugerują wykorzystanie go do zimowej aktywności na świeżym powietrzu. I niech tak będzie, myślę że nawet w narciarstwie, a zwłaszcza na snowboardzie też da sobie radę, bo ma wzmocnioną część pośladkową. Z zewnątrz przypomina trochę kombinezony typu Ultimate Sports Wear lub Wild Fox Wear, których jest pełno w serwisach ogłoszeniowych. Nawet sobie ostatnio taki kupiłem, ale o nim innym razem. Mimo podobieństw wizualnych to jednak zupełnie inne kombinezony. Przede wszystkim ze względu na materiał - mój wykonany jest ze średniej klasy ortalionu, a tamte ze zdecydowanie grubszej tkaniny poliamidowej (?). Pewnie są bardziej odporne na uszkodzenia mechaniczne, ale obawiam się, że do aktywności zimowej mogą być za ciężkie.
Prezentowany kombinezon posiada zintegrowany kaptur - moim zdaniem to plus, bo większość podobnych modeli ma cienki kaptur chowany w stójkę. Brak paska w niczym nie przeszkadza, bo w zupełności wystarcza gumka.
Jedynie mam wątpliwości odnośnie rozmiaru. Niby jest ok, choć rozmiar z metki (S) sugeruje zupełnie coś innego. W sumie patrząc na zdjęcia sam nie wiem czy nie jest trochę za mały.
Zobaczymy jak długo będzie w mojej kolekcji ;-)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz