Kiedyś myślałem, że coraz trudniej będzie kupować kombinezony z lat 80 i 90-tych ubiegłego wieku. Sprawa niby jest prosta - kto używa dzisiaj ubrań, które mają 40 i więcej lat? Przecież odzież jednak zużywa się, no i co najważniejsze staje się niemodna...
Z kombinezonami zimowymi chyba jednak jest inaczej. Po pierwsze - nie jest to odzież używana na co dzień. Ktoś kupuje kombinezon na narty, a jeździ na nich sporadycznie. Kilka razy w roku, a może i rzadziej. Po drugie - kombinezony takie leżą zapomniane w szafach lub na strychach przez wiele lat. Czasami nawet nigdy nieużywane i to jeszcze z metkami!
Mam wrażenie, że w ofertach na portalach sprzedażowych pojawiają się "falami". Przez kilka, a nawet kilkanaście miesięcy nie ma nic ciekawego, aby w jednym tygodniu trafiło się kilka świetnych okazji.
Na takie okazje czekam, choć już od wielu lat podchodzę do tematu z dystansem, zwłaszcza gdy cena jest wysoka. Nie kupuję na siłę i pod wpływem emocji, no chyba że trafi się wyjątkowa okazja :-)
Właśnie kombinezon, który przedstawiam Wam dzisiaj taką okazją jest! No bo jak inaczej nazwać cenę zakupu na poziomie 15 zł? (nie to nie błąd!)
Ceny to osobny temat, choć w sumie trudno dziwić się, że sprzedający mają poważny problem z określeniem realnej wartości danego egzemplarza... pewnie nie wiedzą, że wśród kupujących są tacy kolekcjonerzy jak ja ;-) Z tego powodu ceny są skrajnie różne - ten sam kombinezon u jednego sprzedawcy kosztuje 15 zł, a u drugiego 300 zł. Dlatego warto szukać!
Prezentowany dziś kombinezon jest już wszystkim doskonale znany za sprawą sztucznej inteligencji. Moje obrazy generowane przy użyciu AI możecie zobaczyć w poprzednim poście. Zabawa świetna, obrazy genialne tylko... nieprawdziwe. A ja, choć anonimowy wolę być autentyczny.
Uważam, że srebrny kolor to jeden z ciekawszych dla takiej odzieży i moim zdaniem bardzo ciekawie prezentuje się. No i świetnie komponuje się z kolorem moich włosów :-D Jest to model zdecydowanie damski. Krój typowy dla większości kombinezonów z tego okresu, ale ma kilka oryginalnych, a nawet nieco dziwacznych rozwiązań. Począwszy od praktycznie zupełnego braku kieszeni - jest jedna, niewielka na prawej piersi.
Sporym zaskoczeniem są dla mnie szlufki w pasie:
Nie wiem kto to wymyślił, ale przyszycie ich tylko z jednej strony było złym pomysłem. Po prostu trudno zapiąć pasek tak, aby leżał tam gdzie powinien. Wygląda to po prostu słabo.
Drugi ciekawy patent, ale nie tak unikatowy to kaptur z zamkiem,
który można rozłączyć tworząc szeroki kołnierz:
Nie podoba mi się taka "biedronka" i z pewnością w takiej konfiguracji nie będę go używał.
I jeszcze jedna rzecz która mnie w tym kombinezonie zaskoczyła - rozmiar z metki 170 sugerował, że raczej będzie za mały. Jest ok. Kolejny raz potwierdziła się teza, że rozmiar rozmiarowi nie jest równy.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz